Spadają ceny paliw, ale boom na chipy dla AI podbija koszt iPhone’ów Apple
Ceny paliw na amerykańskim rynku spadają, a klienci po raz pierwszy od marca widzą najniższe poziomy cen gazu po doniesieniach o porozumieniu pokojowym ws. Iranu. Na tym jednak mogą się kończyć dobre wiadomości dla konsumentów.
W tle narasta kolejny problem: niedobór chipów napędzany zapotrzebowaniem na rozwiązania oparte na AI. Ta presja przekłada się na koszty w całej gospodarce, a w szczególności na ceny urządzeń. Tim Cook w rozmowie z „Wall Street Journal” wskazał, że na rynku pojawią się „droższe iPhone’y” – nie podał, jak duży będzie to wzrost, ale sam sygnał potwierdza, że producenci muszą przerzucać część rosnących kosztów.
Mechanizm jest prosty: rozwój AI zwiększa popyt na pamięć i inne komponenty, co winduje ceny chipów, a firmy – w tym Apple – podnoszą ceny swoich produktów. W dyskusji podkreślano też, że problem może się utrzymywać, zwłaszcza jeśli produkcja będzie przesuwana w większym stopniu do Stanów Zjednoczonych. Takie działania mają obejmować współpracę w ekosystemie półprzewodników, z odniesieniami do możliwej kooperacji między Intel i Apple w zakresie produkcji chipów.
Nawet jeśli paliwo tanieje, inflacja w innych obszarach pozostaje odczuwalna. W rozmowie zwrócono uwagę, że usługi również potrafią drożeć: naprawa w domu czy zlecenie fachowca wiąże się z kosztami, których nie widać w szybkim tempie malejących.
Po stronie polityki pieniężnej sytuacja wygląda na bardziej złożoną. Według rozmówców Fed podniósł prognozę inflacji bazowej dla rynku PC do 3,3% (core PC) – mimo że oczekuje obniżenia do 2,5% w przyszłym roku i dojścia do celu 2% dopiero w 2028 r. Oznacza to, że bank centralny widzi presję inflacyjną także w drugiej części bieżącego roku.
W efekcie pojawia się scenariusz „zawieszenia”: gospodarka nadal rośnie, a rynek pracy jest relatywnie mocny, więc Fed nie ma prostego powodu do szybkich ruchów. Jednocześnie inflacja wciąż nie pozwala na spokojne obniżki stóp.
W dyskusji stwierdzono, że w tym roku nie ma oczekiwań na podwyżki ani istotne działania. Wskazywano również, że część rynkowych graczy – w tym Goldman Sachs – nie przewiduje podwyżek, a zamiast tego dostrzega możliwość cięć dopiero w przyszłym roku.
Jednocześnie pojawiła się kluczowa „caveat” dotycząca ropy: gdyby doszło do ponownego rozpalenia konfliktu i zamknięcia szlaków, a ceny ropy wróciłyby szybko powyżej 100 USD, Fed mógłby nie móc „przeczekać” takich zjawisk. W rozmowie odwołano się do tego, że historycznie bank centralny bywał skłonny uznawać pewne szoki cenowe za przejściowe, ale przy długotrwałych, wysokich cenach ropy i gazu ryzyko ponownego rozkręcenia inflacji rośnie.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.