Czy Intel ma szansę zostać „powrotem dekady” na giełdzie?
Przez lata inwestorzy skreślali Intela (NASDAQ: INTC). Jeszcze przez dekady spółka uchodziła za największego producenta półprzewodników na świecie, ale tempo innowacji wyhamowało wraz z rosnącą popularnością smartfonów, co ograniczyło popyt na komputery osobiste.
W tym czasie AMD oraz Taiwan Semiconductor (TSMC) odrabiały dystans techniczny, a rozwój rozwiązań GPU i systemów opartych na sztucznej inteligencji sprawiał, że Intel wydawał się bardziej narażony na presję konkurencji. Punkt zwrotny zaczął się jednak wraz z objęciem stanowiska CEO przez byłego inżyniera Intela, Pat’a Gelsingera. Uruchomiono plan odzyskania przewagi technologicznej i przekształcenia firmy w podmiot świadczący usługi produkcji dla klientów zewnętrznych.
Dzisiaj, pod kierownictwem CEO Lip-Bu Tan’a, ten powrót nabrał kształtu realnej strategii: Intel wraca do roli liczącego się gracza w półprzewodnikach.
Dlaczego Intel znów jest istotny w branży
Kluczowym katalizatorem pozostaje rozwój modelu „third-party foundry”, czyli fabryk produkujących także dla innych firm. W praktyce rośnie zdolność Intela do konkurowania z liderem rynku — TSMC — po tym, jak Tanowi udało się dowieźć procesowy węzeł 18A.
Na wynik przekładają się także czynniki popytowe. W branży wzrasta zapotrzebowanie na procesory (CPU) wykorzystywane w centrach danych, a to naturalnie sprzyja Intelowi.
Istotną rolę odegrały również pieniądze z CHIPS Act oraz powiązania CEO z administracją prezydenta Donalda Trumpa, co przełożyło się na dostęp do wsparcia rządowego na kosztowne modernizacje.
W szerszej perspektywie, jeżeli Intel skutecznie będzie rozwijał możliwości wytwórcze, kraj może stać się mniej zależny od Tajwanu w zakresie produkcji kluczowych chipów.
Skala „powrotu” Intela i porównanie z innymi spółkami
Od okresu tuż po tzw. „Liberation Day” w kwietniu Intel przeszedł wyraźną odbudowę: kurs spadł wtedy do 18,84 USD za akcję, a obecnie notowania sięgają w okolicach 130 USD (stan na moment publikacji). Oznacza to wzrost niemal siedmiokrotny w ciągu 14 miesięcy.
Jednocześnie nie była to największa tego typu poprawa na rynku. W ujęciu procentowym większe wzrosty zanotowały m.in. Robinhood Markets oraz Super Micro Computer. Za największy „powrót” w indeksie S&P 500 odpowiada Carvana (SNPINDEX: ^GSPC): pod koniec 2022 roku kurs spółki, po uwzględnieniu splitu, wynosił 0,74 USD, a obecnie zbliża się do 70 USD — czyli skala wzrostu sięga 95 razy.
Warto jednak zauważyć różnice w budowaniu wartości. Po takim rajdzie kapitalizacja Carvany jest na poziomie ok. 50 mld USD, co oznacza mniejsze „przyrosty bogactwa” niż w przypadku Intela. Kapitalizacja Intela wzrosła bowiem z ok. 82 mld USD do około 650 mld USD. Mimo że liczby procentowe nie plasują Intela na pierwszym miejscu, skala poprawy była znacząca także w ujęciu bezwzględnym.
Jak oceniać „powrót” Intela w ujęciu szerszym
W ujęciu samej dynamiki kursu Intel nie wygrałby rywalizacji z najbardziej spektakularnymi odbiciami. Jednocześnie — w ocenie znaczenia dla sektora — jego historia może być bardziej „doniosła” niż tylko giełdowe odrabianie strat.
Intel rozpoczął dekadę wyraźnie z tyłu za rywalami w branży, którą wcześniej sam prowadził. Później wizja Gelsingera oraz wykonanie strategii pod kierownictwem Tan’a sprawiły, że spółka ponownie stała się jedną z bardziej kluczowych firm półprzewodnikowych.
Na tle ponad siedmiokrotnego wzrostu kursu akcji w nieco ponad rok spółka zyskuje też na znaczeniu dla amerykańskiej konkurencyjności zarówno w obszarze CPU, jak i produkcji chipów.
W efekcie nawet jeśli Intel nie przyniósł największych zysków w skali procentowej, to odbudowa zdolności wytwórczych może w dłuższym terminie mieć większe znaczenie dla inwestorów — i, w szerszym sensie, dla gospodarki Stanów Zjednoczonych.
Źródło: nasdaq.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.