Brent poniżej 80 USD za baryłkę po sygnałach szybszego otwarcia Kanału Hormuz i słabszego popytu fizycznego
Brent we wtorek mocno zniżkował — kurs spadł o ponad 3% i na chwilę przebił poziom 80 USD/bbl po raz pierwszy od ponad trzech miesięcy. Ceny reagowały na rosnące oczekiwania, że wkrótce dojdzie do ponownego otwarcia Strait of Hormuz (Kanału Hormuz) oraz na sygnały słabszego popytu fizycznego.
W tle pojawia się też informacja, że USA i Iran są gotowe podpisać wstępne porozumienie mające zakończyć wojnę. Trzecią z rzędu sesję dziennie ropa taniała, a spadek niemal wymazał wcześniejsze wzrosty od rozpoczęcia konfliktu 28 lutego, łagodząc presję inflacyjną w momencie, gdy w tym tygodniu decydenci Rezerwy Federalnej oceniają stopy procentowe.
Jednocześnie wiele kwestii pozostaje otwartych, w tym to, jak dokładnie ma zostać wdrożone wstępne porozumienie. Brent notowano ostatnio -3,2% do 80,51 USD/bbl, a WTI -3,9% do 77,57 USD/bbl.
Analitycy Morgan Stanley wskazali, że mimo iż „wciąż dużo trzeba doprecyzować”, a ryzyka pozostają znaczące, to jest to istotny krok w kierunku deeskalacji konfliktu i wyższych dostaw ropy przez Kanał Hormuz. W ich ocenie 50% wydobycia wróci do poziomów sprzed napięć we wrześniu, a 80% do grudnia — nieco szybciej niż wcześniej zakładano.
Z kolei Citi oczekuje, że przepływy przez Kanał Hormuz ruszą „relatywnie szybko” i rynek dążyć będzie do normalizacji w okresie od połowy do końca lipca, dlatego bank obniżył swoje szacunki cen ropy.
Citi argumentuje, że ograniczona skłonność USA i Iranu do ponownego eskalowania konfliktu oraz sygnały gotowości do rozmów sprzyjają sprzedaży zwyżek cen ropy w lecie. Analitycy przesunęli prognozy w dół w stronę scenariusza „bear”: widzą Brenta na poziomie 75 USD/bbl w 3. kwartale (wcześniej 110) oraz 70 USD/bbl w 4. kwartale (wcześniej 90).
HSBC ocenia jednak, że ruch towarowy przez Kanał Hormuz najpewniej nie wróci do normy przed końcem lipca, a powrót do poziomów sprzed wojny potrwa do końca września. Bank zwraca uwagę na praktyczne bariery, m.in. konieczność usuwania min, przywrócenie ubezpieczeń, opróżnianie nadmiarowych zapasów ropy na Zatoce, przegrupowanie jednostek pływających oraz uruchomienie wstrzymanych pól wydobywczych i infrastruktury downstream w kilku krajach produkujących ropę na obszarze Zatoki.
HSBC podkreśla też, że Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą powrócić do stawek z okresu sprzed konfliktu „relatywnie szybko”, podczas gdy inni producenci będą potrzebowali więcej czasu — nie tygodni, tylko raczej miesięcy. W scenariuszu częściowego otwarcia, w którym Iran nadal zachowuje wpływ na Kanał Hormuz, przepływy mogłyby odzyskać około 60% poziomu sprzed wojny, co oznaczałoby niedobór na rynku ropy utrzymujący się aż do 2027 roku.
RBC Capital, w bardziej ostrożnym tonie, sugeruje natomiast, że „minie kilka miesięcy”, zanim rynek zbliży się choćby do poziomów z 27 lutego — czyli dnia poprzedzającego start wojny. W tej ocenie „szczytowe przepływy przez Hormuz” mogą być już za nami.
W obrotach rynku obserwuje się również notowania funduszy ETF powiązanych z ropą, m.in. USO, BNO, UCO, SCO, USL, DBO, DRIP, GUSH, USOI oraz XLE.
Źródło: seekingalpha.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.