Ferrari po marcowej prezentacji Luce w Rzymie znalazło się pod ostrzałem części fanów. Krytykowano m.in. projekt samochodu, co przełożyło się na spadek kursu spółki RACE.
Morgan Stanley uznał, że kara dla akcji poszła zbyt daleko. Analityk Edouard Aubin podniósł rekomendację do Overweight z Equal Weight i podniósł cenę docelową dla notowań na giełdzie w Mediolanie do €380 ($441) z €330 ($383). Oznacza to potencjał wzrostu rzędu ok. 24%.
Kluczowy argument dotyczy skali przeceny. W ciągu ostatnich 12 miesięcy kurs spadł o 26%, podczas gdy korekty prognoz zysków na lata FY26–27 były ograniczone do 4%. Zdaniem analityka ruch był więc napędzany głównie „de-ratingiem” (spadkiem mnożników rynkowych), a nie załamaniem wyników.
Morgan Stanley zwraca uwagę, że mimo głośnej debaty wokół Luce, zyski Ferrari nie „pękły” w ubiegłym roku. Konsensusowe szacunki dla lat 2026 i 2027 obniżyły się tylko o ok. 4% w tym samym okresie.
Bank podkreśla też, że Ferrari wciąż jest biznesem nastawionym na wysoką rentowność. Marże zysku firmy utrzymują się blisko 40%, czyli według Morgan Stanleya poziomu uznawanego za złoty standard w branży. Jednocześnie rośnie zainteresowanie nowymi produktami, m.in. limitowaną edycją 12Cilindri z manualną skrzynią biegów.
Morgan Stanley przyznaje, że istnieją realne ryzyka podnoszone przez rynek: cele rozwoju przedstawione podczas capital markets day, spadki wartości odsprzedaży hybrydowych modeli sportowych takich jak SF90, a także polaryzujący start Luce wycenianego na $640.000. Jednocześnie bank uważa, że wycena rynkowa nadmiernie dyskontuje „ryzyko końcowej marki” (czyli trwałe osłabienie postrzegania Ferrari).
W notatce zwrócono także uwagę, że ruch w salonach dealerskich pozostaje silny. Sprawdzając sytuację u dealerów w USA i Europie, bank nie dostrzegł oznak uszkodzenia wizerunku marki. Morgan Stanley opisuje to raczej jako „tymczasowe niedopasowanie cyklu produktowego”, a nie utratę atrakcyjności. Największy popyt, jak podaje bank, nadal dotyczy obszarów, które są dla Ferrari najważniejsze: samochodów z serii specjalnych, ograniczonych alokacji, modeli Icona oraz superaut, a także przyszłych kolekcjonerskich wersji.
Bank przewartościowuje też decyzję Ferrari o spowolnieniu wzrostu wolumenów. Zdaniem Morgan Stanleya w segmencie luksusowym ograniczona dostępność nie jest przeszkodą, lecz mechanizmem wspierającym siłę cenową, dyscyplinę alokacji, wartości rezydualne oraz przekonanie, że dostęp do produktów pozostaje wyjątkowy.
W tle pozostaje jeszcze szerszy kontekst gospodarczy. Morgan Stanley widzi Ferrari jako beneficjenta tzw. gospodarki „K-shaped” – zjawiska, w którym bogatsi odrywają się od reszty. Bank wskazuje, że ultrazamożni niemal samodzielnie napędzają globalną gospodarkę wydatkami, podczas gdy większość społeczeństwa ledwo nadąża.
Konkretnym argumentem ma być badanie Knight Frank: populacja osób z globalnie ponad $30 mln majątku netto ma wzrosnąć o 33% w latach 2026–2031, do 948.000 osób, z czego USA ma dodać ok. 136.000. Na tym tle Ferrari dostarczyło w 2025 r. 13.600 samochodów, przy czym ponad 80% trafiło do obecnych klientów. Część z nich – jak zaznacza Aubin – „przeznacza zyski z rynków finansowych na rzadkie aktywa fizyczne”, w tym kolekcjonerskie Ferrari.
Na horyzoncie są też kolejne impulsy produktowe. Ferrari zapowiedziało cztery nowe modele na 2026 r., a trzy z nich mają pojawić się po premierze Amalfi Spider. Morgan Stanley zakłada, że jeśli nowe odsłony potwierdzą to, czego oczekują klienci dealerzy – ograniczoność, dziedzictwo marki i „emocjonalne układy napędowe” – dyskusja może przesunąć się „z obaw portfelowych na reset cyklu produktowego”. Jednocześnie Luce narzut (overhang) ma w coraz większym stopniu być już „wliczony” w cenę akcji.
Ryzyka nadal jednak pozostają. Morgan Stanley wskazuje cztery główne: możliwość rozczarowania popytem na Luce, ryzyko, że „dno” dla wartości odsprzedaży modeli 296 oraz SF90 może okazać się chwilowe, szansę nieodpowiedniego trafienia kolejnych premier w podstawowych klientów oraz to, że korzystny wiatr w postaci tworzenia bogactwa może bardziej zasilać rynek używanych aut niż nowych.
Mimo tych zastrzeżeń bank ocenia, że relacja ryzyka do nagrody jest korzystna na obecnych poziomach, zwłaszcza że mnożnik notowań Ferrari znajduje się poniżej średniej z ostatnich 10 lat.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.