Przejdź do treści
PulsRynku

Amerykańska wojna handlowa „przepłacana” przez konsumentów i firmy

Newsy rynkowe · 15 czerwca 2026 18:07

Pomijając polityczną retorykę, dane pokazują, że amerykańscy konsumenci odczuwają „szok cenowy” na codziennych produktach — od elektroniki, przez części samochodowe, po nawet poranną kawę. Skutki nakładają się w czasie wraz z szerokimi taryfami obowiązującymi w latach 2025/2026.

Taryfy są uzasadniane ochroną krajowego wytwórstwa, ale ich agresywne stosowanie przekłada się na mierzalny wzrost inflacji konsumenckiej oraz ogranicza przestrzeń działania małych firm. Jednocześnie tworzą niestabilne warunki gospodarcze, w których to amerykańskie gospodarstwa domowe przejmują finansowy ciężar.

Warto też pamiętać, że taryfy nie są „rachunkami” wysyłanymi za granicę. W praktyce działają jak podatek gotówkowy płacony przez amerykańskich importerów na granicy, który następnie jest przenoszony wzdłuż łańcucha dostaw aż do sklepów.

Najnowsze badania z Kiel Institute for the World Economy wskazują, że 96% obciążenia taryfami ponoszą amerykańscy importerzy i konsumenci, podczas gdy 4% trafia po stronie zagranicznych eksporterów. Z kolei analizy Tax Foundation pokazują, że średnia efektywna stawka taryf wzrosła do 7,7% w 2025 r. (z 2,4% w 2024 r.), osiągając najwyższy poziom od 1947 r.

Ekonomiści podkreślają, że w praktyce taryfy działają jak tzw. „podatek regresywny” — zabierają istotnie większy udział dochodu rodzinom o niższych i średnich zarobkach, które przeznaczają większą część budżetu na dobra materialne. Center for American Progress szacuje, że agresywne opłaty na granicy mogą kosztować przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe nawet do 5 200 USD rocznie. To szczególnie dotkliwe dla rodzin o niższych i średnich dochodach.

Równolegle Penn Wharton Budget Model (PWBM) prognozuje, że w perspektywie całego życia typowe gospodarstwo z klasy średniej może stracić około 22 000 USD. Powodem mają być długoterminowe skutki dla gospodarki: PKB ma być niższe o 6%, a płace o 5%.

Nie chodzi wyłącznie o gospodarstwa domowe. Badania Yale University Budget Lab wskazują, że ceny bazowych dóbr w obszarze core Personal Consumption Expenditure (PCE) wzrosły o 1,9% rok do roku na początku 2026 r. — a znaczna część wzrostu ma wynikać z wdrażania taryf.

Duży wpływ odczuwają także małe firmy i łańcuchy dostaw. Przykładowo amerykańscy producenci cierpią na taryfy, bo polegają na importowanych surowcach niezbędnych do wytwarzania gotowych produktów w USA — m.in. na kanadyjskim aluminium czy specjalistycznej miedzi.

Taryfy na pochodne miedzi i aluminium (w pewnym momencie dochodzące do 50% w połowie 2025 r.) wymuszały szerokie wstrzymania rekrutacji i rozmów o rozbudowie wśród małych sektorów wytwórczych. To uderza w stabilność zatrudnienia i inwestycji, szczególnie w firmach, które mają mniejszą zdolność przenoszenia rosnących kosztów.

Amerykańska Izba Handlowa (U.S. Chamber of Commerce) ocenia, że na małe przedsiębiorstwa może spaść roczny ciężar podatkowy rzędu 200 mld USD. Najbardziej dotknięci mają być producenci aluminium. Izba wskazuje w raporcie, że ceny aluminium wzrosły ponad o 70% wśród jej członków. Jednocześnie Izba podkreśla, że amerykańska produkcja aluminium pokrywa tylko około połowy krajowego zapotrzebowania, a część wytwórców przeznacza własną produkcję na zasilanie swoich zakładów, zamiast wystawiać surowiec na sprzedaż.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.