Przejdź do treści
PulsRynku

Jak SpaceX przeszedł od trzech eksplozji rakiet i prawie bankructwa do największego IPO w historii

Newsy rynkowe · 14 czerwca 2026 14:00

W piątek pierwsza oferta publiczna SpaceX oficjalnie wyniosła spółkę do grona najbardziej wartościowych firm na świecie — z kapitalizacją rzędu 2 bilionów USD. To jednak był efekt wieloletniej, niezwykle ryzykownej drogi, która zaczęła się ponad dwadzieścia lat temu.

Elon Musk w rozmowach z pracownikami w Teksasie, tuż przed tym jak zadzwonił otwierającym dzwonkiem sygnalizującym pierwszy dzień notowań SpaceX, przyznał, że przez długi czas uważał, iż przedsięwzięcie może się nie udać.

„Dałem SpaceX mniej niż 10% szans, że w ogóle się powiedzie” — powiedział Musk.

Jak wspomina się w oficjalnej biografii jego autorstwa Waltera Isaacsona, SpaceX w drodze do sukcesu przeszło przez liczne eksplozje rakiet i epizody blisko upadku.

Od PayPala do gwiazd

Musk — wyrzucony ze stanowiska CEO w PayPalu w czasie podróży poślubnej — miał wtedy dużo czasu na realizowanie własnych zainteresowań. Jednym z nich było latanie. Zgodnie ze swoim stylem działania kupił samolot jednosilnikowy i odbył wymagające szkolenie do uzyskania licencji pilota w zaledwie dwa tygodnie.

To właśnie fascynacja lotnictwem popchnęła go w stronę lotów kosmicznych. Po spotkaniu z Adeo Ressi, jego kolegą z czasów studiów na University of Pennsylvania, obaj dyskutowali, czy człowiek może dotrzeć do kosmosu bez wsparcia państwa. Ressi był sceptyczny, ale Musk uznał, że podstawowe elementy potrzebne do budowy rakiet — metal i paliwo — nie muszą być wyjątkowo drogie.

Ten sam tok myślenia doprowadził Muska do sprawdzenia planów NASA na stronie internetowej, zwłaszcza w kontekście Marsa. Skoro ludzie byli już na Księżycu, to — jego zdaniem — naturalnym kolejnym krokiem był Mars. Gdy jednak przeszukiwanie sieci nie przyniosło odpowiedzi o gotowych planach dotarcia tam, rozpoczął intensywnie rozwijanie pomysłu na własną drogę.

W kolejnych miesiącach Musk pojawił się na kolacji organizowanej przez Mars Society, organizację non-profit promującą podróże na Marsa. Zaczął czytać o inżynierii rakietowej i dzwonić do ekspertów, by pożyczać stare podręczniki i instrukcje silników. W wieku 30 lat i mając w kieszeni niespełna 200 mln USD po tym, jak eBay kupił PayPal, postawił przed sobą nową misję.

„Zamierzam skolonizować Mars. Moja życiowa misja to uczynić ludzkość cywilizacją wieloplanetarną” — mówił, według relacji z wczesnych lat 2000., na zjeździe absolwentów PayPala w Las Vegas.

W 2002 roku Musk przeniósł się do Los Angeles, by być bliżej najlepszych specjalistów lotniczych i kosmicznych pracujących m.in. w Lockheed Martin i Boeing. Początkowo jednak nie zakładał wprost, że zbuduje firmę rakietową. W pierwszej kolejności chciał realizować misję filantropijną i doprowadzić do tego, by rząd sfinansował wyprawy na Marsa — jedną z metod miała być spektakularna akcja promocyjna.

Chciał wysłać na czerwoną planetę niewielką szklarnię i doprowadzić do wzrostu roślin. Logika była prosta: publiczny sukces miałby przekonać, że na Marsie możliwe jest życie, a to z kolei miałoby zwiększyć presję na kolejne misje.

Najpierw jednak potrzebna była rakieta. Przez Mars Society Musk poznał Jima Cantrella, inżyniera rakietowego, który pracował przy programie amerykańsko-rosyjskim związanym z demontażem głowic. Cantrell zorganizował wiele wyjazdów Muska do Rosji, by kupić rakietę, ale żaden z nich nie zakończył się powodzeniem.

Podczas jednego z wyjazdów Musk wypił tak dużo wódki, że stracił przytomność i uderzył głową o stół. Innym razem rosyjski właściciel firmy rakietowej miał go opluć. W trakcie kolejnego spotkania Musk odrzucił próbę sprzedaży dwóch starych rakiet Dnepr za 18 mln USD za sztukę — czyli około 20% pieniędzy, które Musk uzyskał ze sprzedaży PayPala.

W drodze powrotnej z Rosji zaczął układać arkusz kalkulacyjny, by oszacować, co byłoby potrzebne do stworzenia rakiety. W pewnym momencie zwrócił się do Cantrella i przyszłego administratora NASA, Mike’a Griffina, który również towarzyszył mu w podróży, i stwierdził: „Myślę, że możemy zbudować tę rakietę sami”.

Mimo że znajomi, w tym Ressi, próbowali odwieść go od pomysłu, Musk był zdeterminowany. Jak mówił Isaacsonowi: „Chciałem zachować nadzieję, że ludzie staną się cywilizacją zdolną do lotów kosmicznych i będą wśród gwiazd. Nie było na to szans, jeśli nie powstanie nowa firma, która stworzy przełomowe rakiety”.

Budowa SpaceX

SpaceX nabrało tempa, gdy Musk poznał Toma Muellera — kiedyś pracującego w branży leśnej, a wcześniej inżyniera napędu w TRW. Mueller poza główną pracą budował najpotężniejszą rakietę amatorską na świecie. Dla Muska obietnica współpracy była jasna: Mueller miał praktyczną wiedzę o napędzie silników.

Po serii rozmów o szczegółach związanych z komorami spalania i silnikami Musk zaproponował Muellerowi stanowisko szefa napędu. W razie niepowodzenia Mueller poprosił, by Musk zdeponował u niego w escrow (zabezpieczenie pieniędzy na potrzeby przyszłych rozliczeń) wynagrodzenie za dwa lata. Musk przystał na to i Mueller został pierwszym pracownikiem SpaceX.

Musk zainwestował w spółkę 100 mln USD i przeniósł siedzibę do Hawthorne w Kalifornii, łącząc w jednym miejscu inżynierów, zespół projektowy i pracowników fabryki, aby usprawnić działanie i wyprzedzić wieloletnich liderów przemysłu lotniczego i kosmicznego.

Pierwszą rakietę SpaceX nazwano Falcon 1 — nawiązując do Millennium Falcon z „Gwiezdnych wojen”. Silniki oznaczono jako Merlin i Kestrel, także w sposób nawiązujący do gatunków sokołów.

Musk ograniczał koszty, rezygnując z tradycyjnego podejścia do budowy rakiet. W pewnym momencie wykonał 70% elementów Falcona 1 we własnym zakresie zamiast kupować je od podwykonawców.

Jednak droga do pierwszych sukcesów nie była gładka. Pierwszy start Falcona 1 w 2006 roku zakończył się eksplozją zaledwie kilka sekund po oderwaniu się od ziemi. Rok później kolejna próba nie osiągnęła orbity. Trzeci start w 2008 roku zakończył się eksplozją po tym, jak pierwszy i drugi stopień zderzyły się podczas separacji.

Musk zaplanował budżet na tylko trzy starty Falcona 1. Po trzech niepowodzeniach pieniądze kończyły się, ale spółkę uratował dopływ środków od członków „PayPal Mafii” — osób, które zresztą kilka lat wcześniej doprowadziły do jego odsunięcia z funkcji CEO.

We wrześniu 2008 roku SpaceX wykonało udany start, a Falcon 1 stał się pierwszą prywatnie rozwiniętą rakietą na ciekłe paliwo, która dotarła na orbitę okołoziemską. Kilka miesięcy później NASA przyznała SpaceX kontrakt o wartości 1,6 mld USD na dostarczanie zaopatrzenia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To wzmocniło pozycję start-upu — spółka stała się pełnoprawnym graczem w przemyśle kosmicznym.

Dominacja SpaceX

Po tym, jak Falcon 1 potwierdził koncepcję, Musk przeszedł do Falcona 9 — rakiety o 9 silnikach i wysokości 157 stóp, czyli około dziesięciokrotnie potężniejszej niż poprzednik. Pierwszy udany lot Falcona 9 odbył się w 2010 roku.

Falcon 9 później stał się podstawowym „workhorse” spółki do lotów na ISS oraz do wynoszenia satelitów Starlink na orbitę.

W 2015 roku SpaceX osiągnęło przełom. Rakieta jako pierwsza w tym podejściu wróciła z pierwszym stopniem na Ziemię, by ten komponent wykorzystać ponownie przy kolejnej misji.

Ponad dekadę później trudno znaleźć rakietę w podobnej klasie, która tak konsekwentnie odtwarzałaby sukces na dużą skalę. Choć konkurenci w dużej mierze zmagają się z modelem jednorazowym, SpaceX wielokrotnie lądował i ponownie wykorzystywał stopnie wzmacniające Falcona 9.

W maju 2020 roku SpaceX kolejny raz udowodniło możliwości prywatnej firmy, wysyłając astronautów NASA na Międzynarodową Stację Kosmiczną w kapsule Dragon. Był to pierwszy załogowy lot z amerykańskiej ziemi od prawie dekady.

Dziś spółka pracuje nad Starship V3 — kolejnym pokoleniem pojazdu startowego. Rakieta ma 408 stóp wysokości i jest wyraźnie większa od Falcona 9. Może wynosić 100 ton metrycznych ładunku, wobec 35 ton metrycznych w przypadku wcześniejszego modelu.

Starship V3 ma być kluczowym elementem planów NASA powrotu na Księżyc, w tym lądowania astronautów po raz pierwszy od 1972 roku. Pojemność pojazdu ma też wspierać pomysł zbudowania stałej bazy księżycowej w rejonie bieguna południowego.

Choć SpaceX to stosunkowo nowy gracz w branży kosmicznej, przejęło znaczną część rynku m.in. dzięki projektowi wielokrotnego użytku, który pozwala ograniczać koszty. Sama spółka odpowiadała w 2025 roku za nieco ponad połowę wszystkich startów rakietowych.

SpaceX ma też zdecydowaną przewagę, jeśli chodzi o masę wynoszoną na orbitę z Ziemi: 83% całości. Dla porównania, drugi w kolejności jest chiński sektor kosmiczny. Do tego dochodzi sieć ponad 10 000 satelitów Starlink krążących na niskiej orbicie, która zapewnia internet satelitarny nawet w odległych miejscach. Z technologii korzystają linie lotnicze, amerykańskie siły zbrojne oraz służby ratunkowe.

Piątkowy debiut był zwieńczeniem historii, która zaczynała się od mniej niż 10% szans na przetrwanie. W tym momencie giełda wyceniła SpaceX na ponad 2,1 bln USD, co w zestawieniach rynkowej kapitalizacji pozwoliło przeskoczyć m.in. Walmart, Samsung i Meta. Dziś spółka jest siódmą najbardziej wartościową firmą na świecie.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.