Przejdź do treści
PulsRynku

Trump deklaruje, że „lubi inflację”, ale inwestorzy na Wall Street widzą w tym problem

Newsy rynkowe · 13 czerwca 2026 15:26

Inflacja w USA przyspiesza po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Efekt wojny związanej z Iranem podniósł wskaźnik inflacji liczonej jako 12-miesięczna, krocząca (TTM) do 4,2% w maju – to najwyższy odczyt od trzech lat.

Donald Trump komentuje rosnące ceny w sposób, który niepokoi rynek. W odpowiedzi na pytanie o najnowszy odczyt inflacji prezydent stwierdził: „Nie, ja to kocham. Liczby były świetne. Wiecie, co naprawdę kocham? Kocham inflację”. Jednocześnie podtrzymuje tezę, że po zakończeniu wojny ceny energii szybko spadną. Na Wall Street to założenie nie przekonuje.

Wcześniej, w tym miesiącu, trzy główne indeksy – Dow Jones Industrial Average, szeroki S&P 500 oraz Nasdaq Composite – notowały rekordowe zamknięcia sesji. Ożywienie związane z budową centrów danych pod sztuczną inteligencję przełożyło się na podnoszenie prognoz wzrostu spółek i wzrost wielokrotności wycen do poziomów widzianych ostatnio pod koniec lat 90.

Mimo euforii, najnowszy raport inflacyjny z maja dostarczył rynkowi istotnych powodów do ostrożności. Dane ujawniły, że presja cenowa nie tylko nie słabnie, ale może okazać się trwalsza, niż zakłada prezydent.

Skąd wzięło się przyspieszenie inflacji po wojnie z Iranem

Pewien poziom inflacji jest normalny dla rozwijającej się gospodarki. Bank centralny od lat traktuje za cel długoterminową inflację na poziomie 2%. Na tym tle rynek zaczyna jednak oceniać, kiedy wzrost cen przechodzi zjawisko „przejściowe” w problem mogący wymagać reakcji polityki pieniężnej.

W praktyce na wzrost kosztów w części sektorów wpływały również wcześniejsze decyzje administracji: szerokie taryfy celne podniosły koszty produkcji u wybranych krajowych wytwórców, a dołożenie ceł do niedokończonych importowanych dóbr delikatnie podbiło ceny w sektorze towarów.

Jednak ostatnie silne przyspieszenie inflacji w ciągu trzech miesięcy wiąże się przede wszystkim ze skutkami działań związanych z Iranem. Po rozpoczęciu operacji wojskowych 28 lutego Iran wstrzymał możliwość przepływu większości komercyjnych jednostek przez Cieśninę Ormuz. Oznaczało to zatrzymanie dostaw około 20 mln baryłek płynnych produktów naftowych dziennie i szybkie podbicie cen ropy.

To, co widać w wynikach inflacji, ma swoje opóźnienia: podwyżki cen energii zwykle przechodzą przez gospodarkę etapami. Najpierw widać je w kosztach paliwa, a później – po korekcie kosztów transportu i produkcji – presja może przenosić się do innych branż.

W samych danych widać skalę zmiany. W lutym inflacja liczone jako TTM wynosiła 2,4% i zbliżała się do 2-procentowego celu. W maju TTM wzrosła do 4,2%, co oznaczało najwyższy poziom od trzech lat.

Trump liczy na szybki spadek cen energii, ale rynek nie kupuje tego scenariusza

Trump podkreśla, że po zakończeniu konfliktu ceny ropy i energii powinny szybko spaść. W praktyce jednak takie szoki podaży często utrzymują się przez kilka etapów, a skutki gospodarcze mogą pojawiać się z opóźnieniem w sektorach niezwiązanych bezpośrednio z energią. W efekcie inflacja może okazać się bardziej „lepka” (trudniejsza do szybkiego wygaszenia), niż zakłada prezydent.

Rynek interpretuje problem szerzej niż wyłącznie ceny benzyny i oleju napędowego. Inflacja ma przełożenie na decyzje Fed – a te z kolei wpływają na koszty finansowania, wyceny spółek i nastroje wokół wyraźnie przewartościowanego rynku.

Co zmienia się w oczekiwaniach wobec Fed

Między wrześniem 2024 a grudniem 2025 Fed obniżył stopę funduszy federalnych sześciokrotnie, sprowadzając ją do aktualnego przedziału 3,5%–3,75%. W komunikacie po posiedzeniu z 29 kwietnia nadal widniała „łagodząca” (easing) nuta w przekazie.

Teraz jednak może dojść do zmiany. Choć komunikat z kwietniowego posiedzenia pokazuje, że trzech członków sprzeciwiało się włączeniu tej łagodzącej przesłanki, protokół z kwietniowego posiedzenia wskazuje, że większość członków Fed chce jej usunięcia. Przejście na neutralny ton ogranicza szansę na dalsze cięcia stóp i może być pierwszym sygnałem do podwyżek.

Wzrosło także prawdopodobieństwo podwyżek stóp. Narzędzie FedWatch (CME Group) wskazuje na ponad 71% szans, że Fed podniesie stopy najpóźniej do posiedzenia w grudniu 2026. Dla spółek giełdowych oznaczałoby to mniej korzystne warunki finansowania oraz presję na spadek części wycen.

Dlaczego to groźne dla wycen akcji

Rok 2026 zaczął się od oczekiwań kilku cięć stóp. Po majowych danych inflacyjnych i protokole z kwietniowego posiedzenia coraz mocniej dominuje założenie, że zamiast cięć bardziej prawdopodobne są podwyżki.

W takim scenariuszu rynek ma problem z „buforem”. Oceniany przez Shillera wskaźnik ceny do zysku (P/E) dla S&P 500 średnio w ostatnich 155 latach oscylował wokół 17,4. W połowie miesiąca wskaźnik zbliżył się do 43 – to poziom, na jakim rynek akcji bywał ostatnio w okresie poprzedzającym pęknięcie bańki dot-com.

Innymi słowy: inwestorzy zbyt mocno liczą na niemal perfekcyjne wyniki. Przy wyższych stopach finansowanie budowy centrów danych pod sztuczną inteligencję staje się droższe, a wyższy koszt kapitału zwykle wymusza weryfikację mnożników wyceny.

W efekcie 180-stopniowa zmiana podejścia Trumpa do inflacji może przełożyć się na równie gwałtowną zmianę nastrojów na rynku akcji.

Źródło: nasdaq.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.