Inflacja wraca powyżej 4% i zwiększa ryzyko ruchu stóp procentowych oraz wyprzedaży akcji
W USA inflacja jest jednym z kluczowych sygnałów dla polityki pieniężnej, bo reaguje na nią także Rezerwa Federalna. Najczęściej analizowanym wskaźnikiem jest CPI (Consumer Price Index), który pokazuje zmianę cen koszyka towarów i usług rok do roku.
Kluczowe dla Fed jest to, na ile CPI oddala się od rocznego celu 2%. Gdy rozjazd staje się zbyt duży, bank centralny zwykle koryguje poziom stopy funduszy federalnych, czyli oprocentowania w transakcjach overnight.
W tym tygodniu pojawił się odczyt inflacji za maj. CPI przyspieszył do tempa rocznego 4,2% (wskaźnik skorygowany do skali rocznej). Ostatni raz inflacja przekraczała barierę 4% w kwietniu 2023 roku, a w tamtym okresie Fed prowadził intensywne podwyżki stóp.
Równolegle w USA trwa okres cięć stóp: Fed obniżał koszt pieniądza sześć razy od września 2024 roku. Jednak sytuacja komplikuje się przez utrzymujące się napięcia geopolityczne i ich wpływ na energię. Konflikt USA–Iran przekłada się na wzrost cen ropy: baryłka West Texas Intermediate jest wyceniana na około 90 USD, czyli o 56% więcej niż na początku roku.
W tle pozostaje też ograniczanie przez Iran komercyjnych tras żeglugowych przez cieśninę Ormuz. To przejście odpowiada za około 25% dziennych morskich tranzytów ropy na świecie. Wyższe koszty energii i transportu uderzają nie tylko w ceny paliw, ale też w rachunki za produkty, które w łańcuchu dostaw docierają statkami, samolotami i ciężarówkami.
Sygnały z gospodarki potwierdził także PPI (Producer Price Index), mierzący zmiany cen kosztów wejściowych dla firm. W maju PPI wzrósł do tempa rocznego 6,5%, a sam komponent energii zwyżkował do 36,6%. Rynek zakłada, że część tych wyższych kosztów firmy mogą przenieść na klientów, co może podtrzymać presję cenową również w kolejnych miesiącach.
Dla CPI to nie jest dobry scenariusz, bo inflacja rośnie już w tempie około dwukrotnie wyższym niż cel Fed 2%. W kwietniu 2023 roku, kiedy CPI ponownie przekraczał 4%, efektywna stopa funduszy federalnych wynosiła 4,8%. Było to o 120 punktów bazowych wyżej niż obecnie. W praktyce oznacza to, że przy takim samym „zapasie” agresywności Fed potrzebowałby co najmniej pięciu podwyżek po 25 punktów bazowych, żeby stawić czoło inflacji równie mocno jak w tamtym okresie.
CME FedWatch wskazuje, że rynek wycenia 66% szans na przynajmniej jedną podwyżkę stóp do grudnia. To oznacza, że podwyżki wracają do gry nie tylko jako ryzyko, ale jako scenariusz, który inwestorzy uwzględniają w cenach.
Wyższe stopy są „toksyczne” dla akcji, bo ograniczają przestrzeń do wzrostu wycen. W ostatnim cyklu podwyżek, który rozpoczął się w marcu 2022 roku i zakończył w sierpniu 2023 roku, S&P 500 praktycznie nie zyskiwał — indeks spadł o ponad 20% od szczytu w tym okresie, co spełniało kryteria technicznego rynku niedźwiedzia.
Mechanizm wpływu stóp na rynek akcji działa wielotorowo. Po pierwsze, rosnące stopy podnoszą rentowność instrumentów uznawanych za bezpieczne, takich jak gotówka i obligacje skarbowe, przez co część kapitału odpływa od ryzykowniejszych aktywów. Po drugie, gospodarstwa domowe muszą więcej płacić za obsługę zadłużenia, więc ma to ograniczać wydatki uznaniowe. Po trzecie, gdy stopy idą w górę, firmom trudniej jest tanio finansować inwestycje, więc słabnie tempo wzrostu i ekspansji. Po czwarte, wyższe koszty odsetkowe bezpośrednio obniżają zyski.
W efekcie rosnące stopy mogą hamować dynamikę zysków przedsiębiorstw, a to właśnie zyski — w długim horyzoncie — stanowią fundament wycen akcji.
Na tym tle S&P 500 jest dziś wyceniany bardzo wysoko. Indeks notowany jest przy wskaźniku CAPE (cyklicznie skorygowany wskaźnik ceny do zysku) na poziomie 41. Taka wycena plasuje rynek wśród najdroższych w historii — na drugim miejscu za bańką internetową z roku 2000.
Gdy startujemy z tak wysokich mnożników, nawet relatywnie niewielkie korekty w ścieżce stóp mogą zwiększać wrażliwość rynku na dalsze pogorszenie oczekiwań. Jednocześnie jeśli Fed poradzi sobie z inflacją, S&P 500 ma szansę wracać do nowych maksimów w dłuższym okresie — jak miało to miejsce po okresie podwyższonej presji cenowej w latach 2022–2023.
Obecnie kluczowe jest więc to, czy inflacja utrzyma tempo powyżej 4%, a zarazem jak rynek będzie reagował na rosnące prawdopodobieństwo kolejnych ruchów w polityce stóp procentowych. W takiej sytuacji inwestorzy zwykle koncentrują się na momentach, w których możliwe jest większe wychłodzenie na rynku, bo to właśnie wtedy wyceny mogą się bardziej „cofnąć” w dół.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.