Przejdź do treści
PulsRynku

Trump mówi, że „lubi inflację”, ale Wall Street widzi w tym ryzyko dla rynku akcji

Newsy rynkowe · 13 czerwca 2026 15:26

W ostatnich dniach Dow Jones Industrial Average (DJINDICES: ^DJI), szeroki S&P 500 (SNPINDEX: ^GSPC) oraz napędzany technologią Nasdaq Composite (NASDAQINDEX: ^IXIC) domykały kolejne rekordy. Ożywienie wokół budowy centrów danych pod sztuczną inteligencję wzmacnia oczekiwania wzrostu firm i podbija mnożniki wycenowe do poziomów niewidzianych od końcówki lat 90.

Jednocześnie na Wall Street coraz częściej powraca obawa, że to, co wygląda na stabilny hossowy trend, może mieć kruchą podstawę. Do tej oceny dołożył się majowy raport inflacyjny, który 10 czerwca opublikował amerykański urząd statystyczny (Bureau of Labor Statistics).

Inflacja rośnie po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie

Pewien poziom inflacji jest normalny w zdrowej gospodarce — gdy firmy pracują na pełnych obrotach, mają większą „siłę cenową” na swoje produkty i usługi. Rezerwa Federalna od stycznia 2012 r. kierunkowo dąży do długoterminowej inflacji na poziomie 2%.

Ten cel jest jednak jedynie punktem odniesienia. Zdaniem rynku osiągnięto już etap, w którym inflacja przestaje być wyłącznie „przejściowa”. W grę wchodzą co najmniej dwie decyzje podjęte przez administrację Donalda Trumpa. Po pierwsze, wprowadzenie szerokich ceł na towary z zagranicy podniosło koszty wytwarzania części produktów w kraju. Po drugie, dopłaty do niedokończonych importowanych komponentów — jak opisywano w otoczeniu byłego szefa Fed Jerome’a Powella — przełożyły się w umiarkowany sposób na wzrost cen w sektorze towarów.

Ale największy impuls inflacyjny w ostatnich trzech miesiącach wiąże się z decyzją o uderzeniu w Iran. Niedługo po rozpoczęciu działań wojskowych 28 lutego Iran zamknął Cieśninę Ormuz dla większości statków handlowych. W praktyce ograniczyło to przepływ około 20 mln baryłek dziennie płynów naftowych i szybko popchnęło w górę ceny ropy.

Efekt wojny na inflację był wyraźny w miesięcznym odczycie dla USA. W lutym roczna inflacja liczona jako TTM (12 miesięcy wstecz) wynosiła 2,4% i zmierzała w stronę długoterminowego celu Fed. W maju TTM inflacja skoczyła do 4,2%, osiągając najwyższy poziom od trzech lat.

Trump zmienił ton, choć inflacja bije rekord od lat

Mimo że jeszcze niedawno Trump krytykował swojego poprzednika, prezydenta Joe Bidena, za szybki wzrost inflacji po najgorszym okresie pandemii COVID-19, teraz ton uległ zmianie. Gdy pojawiło się pytanie o najnowszy odczyt inflacji, prezydent odpowiedział:

„Nie, ja to lubię. Liczby były świetne. Wiecie, co naprawdę lubię? Lubię inflację.”

Jednocześnie Trump podkreślał, że po zakończeniu wojny z Iranem ceny ropy i energii szybko spadną. Rynek uważa, że to mało prawdopodobne. Szoki podażowe na rynku energii zwykle przechodzą przez kilka etapów, a skutki inflacyjne dla firm bywają opóźnione o kilka miesięcy. Gdy podwyżki kosztów transportu i produkcji przedostaną się do szerzej rozumianych sektorów niezwiązanych bezpośrednio z energią, inflacja może okazać się bardziej trwała, niż sugeruje prezydent.

Największy problem: inflacja wpływa na politykę pieniężną, a nie tylko na ceny paliw

W przypadku rynków finansowych stawka jest większa niż poziom cen benzyny i diesla. Inflacja w realny sposób może zmusić Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) do zmiany kursu polityki pieniężnej.

Między wrześniem 2024 a grudniem 2025 FOMC obniżał docelową stopę funduszy federalnych sześciokrotnie, sprowadzając ją do obecnego przedziału 3,5%–3,75%. W komunikacie po posiedzeniu 29 kwietnia nadal utrzymano „łagodzące” (easing bias) nastawienie. Jednak rynek dopuszcza, że może się ono zmienić już w najbliższych dniach.

Z jednej strony kwietniowe stanowisko pokazywało, że trzech członków opowiedziało się przeciwko włączeniu easing biasu. Z drugiej — protokół z kwietniowego posiedzenia wskazuje, że większość członków FOMC chce usunięcia takiego nastawienia. Przejście na nastawienie neutralne ograniczałoby przestrzeń do kolejnych obniżek stóp i byłoby pierwszym krokiem w stronę możliwych podwyżek.

Według narzędzia FedWatch firmy CME Group rośnie prawdopodobieństwo podwyżek. Rynek wycenia, że ponad 71% szans oznacza ruch w górę stóp do czasu grudniowego posiedzenia w 2026 r. — co inwestorzy odbierają jako złą wiadomość dla wycen akcji.

Rynek zaczął rok 2026 z oczekiwaniem kilku obniżek, ale odczyt inflacyjny za maj w połączeniu z treścią protokołu z kwietniowego posiedzenia sprawia, że bardziej prawdopodobne stają się podwyżki, a nie cięcia.

Ryzyko dla wycen: wysokie mnożniki nie zostawiają marginesu błędu

To stawia Wall Street przed dylematem. Historia pokazuje, że wskaźnik Shillera C/Z (P/E) dla S&P 500 średnio wynosił ok. 17,4 w ciągu ostatnich 155 lat. Tymczasem na początku miesiąca indeks był bliski poziomu 43 — to najwyższa wycena, jaką inwestorzy widzieli od miesięcy poprzedzających pęknięcie bańki dot-com.

Innymi słowy: rynek zakłada niemal perfekcję, a przestrzeń na pomyłkę jest bardzo ograniczona. Jeśli FOMC podniesie stopy, finansowanie planowanych inwestycji — w tym budowy centrów danych pod AI — stanie się droższe. Wyższe stopy zwykle mocniej „porządkują” też wyceny spółek i zmuszają inwestorów do przeliczenia atrakcyjności aktywów.

W efekcie zmiana narracji Donalda Trumpa dotyczącej inflacji może doprowadzić do równie gwałtownej korekty nastrojów na Wall Street i do zwrotu w trendzie zwyżkowym.

Punkt wyjścia na dziś: S&P 500 wciąż pozostaje jednym z głównych odniesień dla inwestorów, ale przy tak wysokich oczekiwaniach i rosnących kosztach pieniądza rynek będzie szczególnie wrażliwy na kolejne sygnały z inflacji i komunikaty Fed.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.