Niepewność co do ruchów Fed wspiera CME Group – spółka zarabia na rosnącym obrocie kontraktami futures
Nie da się ukryć, że większość inwestorów ma dziś ten sam problem: nie wiadomo, czy Fed zdecyduje się na podwyżki, czy jednak pójdzie w stronę obniżek stóp. Po zaskakujących danych o inflacji z ubiegłego tygodnia okazało się, że ceny w ujęciu rok do roku były już solidnie wyżej w kwietniu, a majowe odczyty przyniosły trzyletnie maksimum.
Zwykła reakcja banku centralnego na presję inflacyjną polegałaby na podnoszeniu stóp, żeby ograniczać wydatki napędzające wzrost cen. Tym razem jednak podwyżki w trudnym otoczeniu gospodarczym mogłyby przynieść więcej szkody niż pożytku. W konsekwencji wcześniejsze oczekiwania cięć stóp, które miały rozpocząć się jeszcze w tym roku, ustąpiły miejsca bardziej ostrożnym scenariuszom – zakładającym, że Fed może raczej zmierzać do „jeszcze wyżej”, zamiast szybko przechodzić w tryb luzowania. Taka niepewność zwykle nie pomaga akcjom spółek giełdowych.
Na tym tle wyróżnia się jedno miejsce, które zarabia niezależnie od tego, w którą stronę pójdą stopy: CME Group (NASDAQ: CME), dawniej Chicago Mercantile Exchange.
Jak CME działa w praktyce
To już nie jest klasyczna giełda kojarzona wyłącznie z obrotami akcjami. W 2007 r. giełda połączyła się z Chicago Board of Trade, tworząc firmę-matkę CME Group, a następnie doszło do przejęcia New York Mercantile Exchange. Dziś organizacja prowadzi działalność jako pośrednik dla kontraktów futures m.in. na towary rolne, metale, stopy procentowe, wybrane indeksy rynkowe i szereg innych instrumentów. Jeśli dany rynek nie jest akcją, często i tak „przechodzi przez CME” w postaci handlu kontraktami futures.
Dlaczego rośnie znaczenie futures
Nawet jeśli handel na rynku akcji przygasa, potrzeba zarządzania ryzykiem innych klas aktywów zwykle nie znika. W praktyce wiele firm – w tym linie lotnicze, przetwórcy żywności, ubezpieczyciele, a nawet spółki wydobywcze – kupuje i sprzedaje kontrakty futures, aby zabezpieczać się przed nieprzewidywalnymi zmianami cen. Z takich rozwiązań korzystają również traderzy spekulacyjni, choć udział czysto spekulacyjnych transakcji w porównaniu z dawnymi latami wyraźnie się zmniejszył. Dla instytucji, a także dla części inwestorów indywidualnych, zabezpieczenie portfela przed nieznanym scenariuszem staje się standardem.
To koszt, ale i przychód dla CME
Taki obrót nie jest darmowy. CME pobiera wynagrodzenie m.in. w formie spreadów, opłat transakcyjnych oraz sprzedaży danych rynkowych. W ostatnich miesiącach szczególnie dużą rolę w tej układance zaczął odgrywać handel instrumentami powiązanymi z rynkiem stóp procentowych.
Aktywność wyraźnie wzrosła na kontraktach stopy procentowe
Gdy inflacja zaczęła wyraźniej „odżywać”, inwestorzy masowo sięgnęli po futures na stopy procentowe – jeden z segmentów obsługiwanych przez CME. Dobrym przykładem jest aktywność na kontraktach na 10-letnie bony skarbowe: w ubiegłym miesiącu handlowano blisko 73 mln kontraktów, czyli o 24% więcej rok do roku. W ujęciu miesiąc do miesiąca wynik był jeszcze mocniejszy – obroty okazały się o blisko 92% wyższe niż w kwietniu.
Równie intensywnie wyglądały dane dla kontraktów na 2-letnie papiery: wolumen był o prawie 31% wyższy niż w maju rok wcześniej, a tylko w porównaniu do poprzedniego miesiąca skoczył o prawie 129%. W przypadku pięcioletnich obligacji wzrost wolumenu wyniósł 94% w ciągu jednego miesiąca. Natomiast kontrakty na Fed Funds Rate – stale aktywny segment – od kwietnia do maja zwiększyły wolumen obrotu o 61,5%.
To tylko fragment obrazu, ale już te liczby dobrze pokazują, jak bardzo zmieniło się zapotrebowanie na instrumenty do zabezpieczania zakładanych i realizowanych zmian w polityce pieniężnej. Trzeba też pamiętać, że mówimy o danych obejmujących okres do maja, więc najnowsza fala obrotu, która – jak się spodziewa – mogła pojawić się po opublikowanych niedawno odczytach inflacji, nie musiała jeszcze w pełni znaleźć odzwierciedlenia w tych statystykach.
Czy to przełoży się na wyniki w najbliższym kwartale
Na dziś nie da się przesądzić, czy ta dynamika bezpośrednio „przepakuje się” na korzyść dla CME Group w kwartale fiskalnym kończącym się pod koniec tego miesiąca. Jednocześnie analitycy wskazują, że ich oczekiwania dla wzrostu przychodów na poziomie 2% w tym kwartale – podobnie dla wzrostu zysków porównywalnych – mogą być zbyt niskie, biorąc pod uwagę nagły skok zainteresowania kontraktami na stopy procentowe.
Niezależnie od tego część prognoz rynkowych zakłada, że korzystny efekt pojawi się szybciej niż później. Analitycy modelują wzrost przychodów bliski 11% w kolejnym kwartale oraz podobną dynamikę wzrostu zysków.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.