Przejdź do treści
PulsRynku

SpaceX połączył się z xAI i zrobił najlepszy debiut giełdowy w historii. Akcje wzrosły o 19% przy wycenie na 2,2 bln USD

Newsy rynkowe · 13 czerwca 2026 09:00

Kilka miesięcy wcześniej SpaceX działał głównie jako firma technologiczno-usługowa: wytwarzał rakiety, organizował starty i rozwijał konstelację satelitarną dla operatorów telefonii mobilnej oraz dostawców internetu. W lutym Elon Musk włączył jednak xAI — kolejne ramię swojego biznesowego konglomeratu — do struktury SpaceX, a jego opowieść o tym, co napędza rozwój spółki, wykonała gwałtowny zwrot. Zamiast opierać przyszłość wyłącznie na dwóch dotychczasowych filarach, Musk postawił na scenariusz, w którym to AI ma stać się główną siłą wzrostu.

Debiut giełdowy z 12 czerwca był testem, czy rynek kupi tę wizję. Duży skok kursu powyżej ceny oferty 135 USD oznaczałby jednoznaczne potwierdzenie, a spadek — że inwestorzy i fundusze nie podzielają obietnic dotyczących przyszłości, w tym pomysłu na bardzo tanie dane orbitalne, obsługiwane z wykorzystaniem energii słonecznej. Około południa zapadła odpowiedź: akcje otworzyły się wyraźnie wyżej, a na koniec dnia notowania zamknęły się na 160 USD, co przełożyło się na 19% wzrost. Tego samego dnia kapitalizacja rynkowa urosła do imponujących 2,2 bln USD, stając się największym IPO w historii Stanów Zjednoczonych — z dużym zapasem wyprzedzając drugą pod tym względem transakcję, czyli Alibaba (z 2014 r.), w przybliżeniu dziesięciokrotnie.

Inwestorzy wyglądają na przekonanych, że Musk nie tylko trafnie wskazuje gigantyczny rynek dla AI, ale też że SpaceX będzie w stanie przejąć jego istotną część w warunkach ostrych konkurencji, obejmujących m.in. Alphabet, Microsoft oraz Meta, a także innych graczy walczących o uwagę rynku.

W kluczowym wykresie w prospekcie IPO widać, jak mocno w kalkulacjach spółki liczy się AI — znacznie bardziej niż na pozostałe segmenty. SpaceX prognozuje całkowity adresowalny rynek (TAM) dla całej firmy na 28,5 bln USD. Z tej kwoty AI ma odpowiadać 26,5 bln USD, czyli 93%. Dla porównania łączna skala rynku, przypisywana segmentom satelitarnym i rakietowym, wynosi w tych założeniach 2,0 bln USD.

W praktyce oznacza to, że sektor rakiet i Starlink — dostarczający usługi mobilne oraz szerokopasmowe — ma rosnąć szybko, ale to AI ma być „dużym przeskokiem” (moonshot), który przestawia całą historię wzrostu. Rzeczywistość pokazuje jednak inne proporcje teraz: segment kosmiczny wygenerował w ubiegłym roku 4,1 mld USD przychodów i przyniósł straty.

Na razie prawdziwą „perełką” jest Starlink. W 2025 r. sprzedaż tej części wzrosła o 50% rok do roku do 11,4 mld USD, dostarczając ponad połowę przychodów całej spółki. Starlink działa w oparciu o flotę 9 600 satelitów, przy czym około trzy czwarte wszystkich satelitów znajduje się już na orbicie. Z usług opartych o konstelację korzysta ponad 10 milionów abonentów płacących za subskrypcje — mobilne łącza i dostęp do szerokopasmowego internetu.

Model biznesowy Starlink jest też postrzegany jako relatywnie dobrze zabezpieczony rynkowo: spółka jest największym na świecie komercyjnym dostawcą satelitów i działa jak system o charakterze „annuitowym”, czyli generującym bardziej stabilny strumień gotówki.

6 czerwca podczas wywiadu zorganizowanego przez J.P. Morgan (udział wziął CEO banku Jamie Dimon) Musk przedstawiał mocne argumenty za perspektywami Starlink, podkreślając zwłaszcza jego przewagę konkurencyjną. Zwrócił uwagę, że nowa rakieta Starship jest pierwszym na świecie systemem nośnym w pełni wielokrotnego użytku. Jego zdaniem głównym kosztem jest to, co znajduje się w zbiorniku: mieszanina wodoru i metanu, która ma być tańsza niż paliwo lotnicze. W trakcie jednego lotu te „płonące wieże” mogą przenieść nawet 50 satelitów.

Musk prognozuje też, że SpaceX zwiększy zasięg konstelacji dziesięciokrotnie — do 100 000 cyfrowych „ptaków” (satelitów) w kolejnych latach. Argumentuje, że większa zdolność produkcyjna i szczególnie niskie koszty mają utrzymywać dominującą pozycję przez długi czas.

Tym, jak się liczy sama logika Muska, SpaceX stopniowo staje się więc przedsięwzięciem nastawionym na AI i musi dowieźć znacznie więcej niż „typowy” profil wzrostu firmy technologiczno-kapitałowej. W prospektowych tabelach TAM spółka nie precyzuje jednak, na jaki dokładnie okres odnoszą się te założenia rynkowe — można je interpretować jako wartości skumulowane obejmujące co najmniej kilkanaście–kilkadziesiąt lat.

Wyzwanie jest jednak konkretne: SpaceX wchodzi na giełdę z wyceną na poziomie 2,2 bln USD. W analizie zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF) przygotowanej przez Davida Trenera, CEO New Constructs, wskazano, że aby uzasadnić „ubezpieczeniową” (underwriting) wycenę 1,75 bln USD, spółka musiałaby osiągnąć sprzedaż na poziomie co najmniej 1,1 bln USD do 2035. Ten poziom oznacza, że przychody muszą dorosnąć do rozmiaru wyraźnie większego niż wynik dużego sprzedawcy z sektora e-commerce: „miarką” jest tu Amazon, który w ostatnich czterech kwartałach miał sprzedaż około 0,73 bln USD.

Szacunki związane z tym, jak bardzo rosną wymagania, zmieniły się po debiucie: oszacowano, że skok notowań w dniu IPO podniósł „próg” sprzedaży o około jedną trzecią, do poziomu bliskiego 1,5 bln USD.

Jednocześnie, gdy patrzy się na założenia TAM dla dwóch obszarów niezwiązanych z AI, spółka wskazuje na łączną skalę 1,6 bln USD — a mówimy o horyzoncie rzędu 20 lub 30 lat. Nie da się jednak przełożyć tych wartości na konkretne roczne przychody na przykład w 2035, ale w grę wchodzi scenariusz, że mówimy raczej o „setkach miliardów” zamiast o kwocie, która zbliżyłaby SpaceX do wymaganego pułapu ponad 1 bln USD.

Wniosek z tych rachunków jest prosty: ciężar dowiezienia wyników ma w dużej mierze spocząć na AI. Włączenie tego wątku do historii SpaceX od razu przełożyło się na ogromny rozgłos i bezprecedensową wycenę w debiucie. Jednocześnie podnosi to poprzeczkę dla tego, co spółka musi później zrealizować — zwłaszcza po tym pierwszym, mocnym skoku.

Debiut SpaceX — jak ujęła to Reena Aggarwal, profesor z Georgetown University, specjalistka od IPO — nie jest wyłącznie grą o wycenę „na fundamentach”. To w dużej mierze efekt równowagi popytu i podaży akcji. Teraz rynek ma przesunąć akcent z entuzjazmu i tematu AI na to, jak szybko rosną sprzedaż i zysk oraz w którym kierunku podąża ich trend. Przy tak orbitalnie wysokich oczekiwaniach każda niespodzianka może szybko przełożyć się na wyraźne ochłodzenie nastrojów.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.