Przejdź do treści
PulsRynku

SpaceX może trafić do indeksów, a to ma znaczenie dla inwestycji w 401(k)

Newsy rynkowe · 13 czerwca 2026 14:01

Nowojorski rynek podpowiada, że głośne nagłówki o SpaceX, Elonie Musku czy IPO mogą być dla wielu inwestorów mało istotne. Ale jeśli spółka utrzyma tak dużą wycenę, to jej miejsce na giełdowej mapie może szybko stać się faktem — a to z kolei ma wpływ na oszczędności odkładane w planach 401(k).

SpaceX jest dziś wyceniane na 2,1 bln USD. Po debiucie na Wall Street kurs jej akcji wzrósł o 19,2%. Niezależnie od tego, czy ktokolwiek uznaje, że to uzasadnienie jest większe od wartości takich firm jak Exxon Mobil, Bank of America i Coca-Cola razem wziętych, rynek wycenia spółkę bardzo wysoko. Jeżeli spółka utrzyma taki poziom wartości i spełni warunki, by dołączyć do wybranych indeksów, jej akcje mogą trafić do portfeli zarządzanych według benchmarków — w perspektywie kilku tygodni albo nawet roku.

To ważne dla inwestorów i ich kont 401(k), bo coraz większa część pieniędzy trafia do funduszy, które po prostu kopiują zachowanie indeksów. Taka strategia zwykle oznacza niższe koszty i pozwala osobom oszczędzającym utrzymać większą część swoich środków do dalszego inwestowania. Co więcej, fundusze indeksowe historycznie częściej wypadały lepiej niż fundusze aktywnie zarządzane.

Morningstar, na danych do 2025 roku, wskazuje, że w USA tylko 1 na 5 funduszy akcji zarządzanych aktywnie przetrwało dekadę i pokonało średni wynik ich indeksowych odpowiedników. Udział funduszy, które osiągnęły wynik lepszy od rynku, wyniósł 21%. To przełożyło się na to, że od 2024 roku inwestorzy zaczęli lokować więcej pieniędzy w fundusze indeksowe niż w aktywnie zarządzane. Różnica od tego czasu się powiększa.

Jak działają indeksy

Indeksy są narzędziem stworzonym po to, by szybko odpowiedzieć na pytanie, co dzieje się z rynkiem. Gdy na amerykańskiej giełdzie tysiące spółek zmienia kursy jednocześnie, trudno śledzić całość w jednym momencie.

Najbardziej rozpoznawalnym indeksem pozostaje S&P 500, który obejmuje 500 największych spółek z USA. Ogromne wolumeny kapitału są inwestowane w sposób bezpośredni w fundusze naśladujące S&P 500 albo co najmniej porównują swoje wyniki do tego benchmarku.

Z kolei Dow Jones Industrial Average działa od XIX wieku, ale jego rola jest ograniczona, bo indeks obejmuje tylko 30 dużych spółek. Wall Street poświęca mu mniej uwagi niż S&P 500.

Dlaczego spółki chcą być w indeksach

Skoro indeksowe fundusze są jednym z głównych kanałów, przez które inwestorzy trafiają na rynek akcji, spółki starają się znaleźć w odpowiednich benchmarkach. Sam fakt ogłoszenia wejścia do indeksu potrafi wyraźnie podbić kurs.

W praktyce branża inwestycyjna tworzy różne produkty — od klasycznych funduszy typu mutual fund po ETF-y (fundusze giełdowe) — które śledzą niemal każdy indeks. Na koniec ubiegłego roku dostępnych było ponad 1 000 funduszy indeksowych, wynika z danych Investment Company Institute. Spośród nich 185 śledziło S&P 500.

SpaceX może trafić do indeksów szybciej niż kiedyś

W tym kontekście duże znaczenie ma zmiana zasad po stronie Nasdaq. Nasdaq zmodyfikowało regulacje tak, by wybrane duże spółki mogły dołączyć do Nasdaq 100 po zaledwie 15 dniach sesyjnych. Wcześniej proces był bardziej rozciągnięty w czasie — nowe spółki zwykle czekały do corocznej rekonstrukcji w grudniu.

Nowe podejście ma pomagać w tym, by w indeksie znalazły się największe niefinansowe spółki notowane na Nasdaq. Utrzymanie miejsca w indeksie zależy jednak od tego, czy spółka spełni wszystkie warunki.

Przykładem funduszu, który śledzi Nasdaq 100, jest QQQ z Invesco, z aktywami rzędu około 477 mld USD. Jeśli SpaceX zostanie włączony do indeksu i spełni wymogi formalne, posiadacze QQQ mogliby wkrótce otrzymać ekspozycję na akcje SpaceX bez samodzielnych decyzji inwestycyjnych.

Podobny mechanizm może dotyczyć innych spółek „AI”

Nie tylko SpaceX jest kandydatem do indeksowej zmiany. Na giełdowe debiuty na amerykańskiej giełdzie czekają także Anthropic i OpenAI. Ich IPO mogą potencjalnie wywindować każdą z tych spółek do wycen bliskich 1 bln USD.

Jeszcze niedawno spółki zwykle rosły do takich rozmiarów, zanim w ogóle zdecydowały się na IPO. W przypadku SpaceX, Anthropic i OpenAI tempo wzrostu było możliwe dzięki finansowaniu od prywatnych inwestorów — w tym funduszy emerytalnych, firm oraz zamożnych inwestorów — poza rynkiem publicznym. Teraz skłania to branżę do przemyślenia, jak szybko włączać nowe „mega” spółki do indeksów.

Nie każdy indeks przyspiesza wejścia po IPO

Jednocześnie nie wszystkie instytucje indeksowe zmieniają podejście w tak szybkim tempie. Za indeksem S&P 500 stoi organizacja, która nie zdecydowała o przyspieszeniu procedury dla dużych debiutów.

Aby akcje mogły trafić do S&P 500, muszą być notowane na kwalifikowanej giełdzie przez co najmniej 12 miesięcy. Dodatkowo S&P Dow Jones Indices wymaga, by spółka wykazała zysk w ostatnim kwartale oraz — sumarycznie — w okresie obejmującym ostatnie cztery kwartały.

W przypadku SpaceX spółka odnotowała stratę 4,9 mld USD w ubiegłym roku oraz kolejne 4,3 mld USD straty w pierwszych trzech miesiącach 2026. Spółka przyznaje, że może „nie osiągnąć rentowności w przyszłości”. W dłuższym terminie cena akcji zazwyczaj podąża za tym, jak spółka radzi sobie wynikowo — szczególnie gdy chodzi o zyskowność.

Krytyka wejścia SpaceX do indeksów

Do firmy trafił też list od urzędników reprezentujących fundusze emerytalne pracowników m.in. straży pożarnej i nauczycieli w Kalifornii oraz Nowym Jorku. Sygnatariusze krytykowali ład korporacyjny, w tym to, jaką władzę nad spółką daje Muskom jego udział w specjalnej klasie akcji z większą liczbą głosów.

Według autorów listu mogliby oni zostać właścicielami akcji SpaceX, bo trzymają fundusze indeksowe. Wskazują, że jeśli Musk uzyska tak silną kontrolę nad głosami w zarządzie, byłoby to szczególnie znaczące, bo „w praktyce czyniłoby go nieusuwalnym bez jego zgody”. List podpisali CEO California Public Employees' Retirement System, stanowy rewident New York state comptroller oraz rewident New York City comptroller.

Co jeśli inwestor nie chce danej spółki w portfelu?

Fundusze indeksowe kupują akcje wchodzące w skład indeksu niezależnie od tego, czy poszczególni inwestorzy mają do nich zastrzeżenia. Przykładem bywa Tesla, która pozostawała w S&P 500 mimo wieloletnich krytyk dotyczących wyceny — a spółka urosła do grona 10 największych spółek na Wall Street.

Zdarzają się jednak indeksy o węższych kryteriach. Część z nich deklaruje, że nie uwzględnia firm o słabszych standardach ładu korporacyjnego lub spełniających inne dodatkowe warunki. Widać to m.in. na przykładzie S&P 500 ESG — indeks ten wykluczył Teslę w 2022 roku.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.